Co nam w duszy grają polne świerszcze, czyli o beforze wibracji
Wibracje 10.0 PROLOG
Czyli Aperitif na dziko
23-24 maja / lokalizacja: utajniona
Biwaki na leśnych polanach, jajecznica i kartofle z ogniska, leżaki, maliny, jagody i motyle, pokrzywy, ukryte plaże i rzeka pełna muszelek. Tak będzie wyglądał prolog do tegorocznych jubileuszowych Wibracji. A zwie się on: Aperitif na dziko®
Precyzyjne miejsce spotkania podamy tym, którzy zadeklarują, że przyjeżdżają, aby wspólnie świętować, słońce, buchającą wiosenną przyrodę i nadchodzące wakacje.
Po co to robimy?
Bo chcemy przypomnieć sobie pierwsze edycje Wibracji, kiedy wszystko było proste, kiedy nie myśleliśmy o urzędowych pozwoleniach, obowiązkowych oznaczeniach kierunku zwiedzania, certyfikatach UE na mydlanych bańkach i korkach na parkingu.
Bo wracamy do atmosfery biwaku, do bliskości, poczucia wspólnoty; do klimatu Wibracji jeszcze znad Zalewu Zegrzyńskiego.
Cały czas tli się w nas płomień wspomnienia tego pięknego czasu. Właśnie zakręciła mi się łza w oku, bo przypomniałem sobie covidową edycję. Wszyscy udawali, że chodzą w maseczkach, kontrole udawały, że to widzą, upalony Maciek opiekował się Paniami z Sanepidu, spaliliśmy wielką koronę, pisano na nas donosy, a my po prostu świetnie się razem bawiliśmy.
Majowym Aperitifem dokonamy kwantowego przeskoku do tego czasu i zrekonstruujemy matrycę pola morfologicznego pierwotnej niefrasobliwości.
„Wiecie co my robimy tym misiem? – My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom. – Patrzcie to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo” tak o Aperitifie mogę powiedzieć słowami klasyka.
Szczególnie mile witamy naszych stałych bywalców. Do Was w pierwszej kolejności kierujemy tutaj, w Sowizdrzale, informację o wydarzeniu. I to dla Was mamy szczególnie sympatyczne warunki udziału.
Gdzie?
50 km na wschód od Warszawy na terenie Natura 2000 w okolicy Liwca. W miejscu, które wygląda dokładnie tak jak biwak powinien wyglądać. Dokoła tylko lasy, polany, łąki, muczą czarnobiałe krowy, parskają gniade konie, grają świerszcze, a wtóruje im cała łąkowa orkiestra.

Co będzie?
Fura dobrej zabawy i dwie kopy chillu.
Zaczniemy od wspólnego ogniska. Posłuchamy opowieści Mateni o dawnych mitach i współczesnych archetypach. Dla zainteresowanych GreenJin poprowadzi spotkanie z zieloną medycyną. Przyjedzie do nas Paprodziad z projektem Paprosound, czyli z przeglądem swoich wszystkich utworów od początków nasze ery, aż po Erę Wodnika i później. Prze teleskopy będziemy oglądać nocne niebo, aż zachce się nam spać.
Kto chce może rozbić namiot i zostać na noc.
Niedzielę zaczniemy od wspólnego śniadania, a potem będzie Silent Sunday, czyli boski chillout.
O szczegółach programu przeczytasz w drugim materiale tego Sowizdrzała aperitif na dziko
To pisałem ja Łukasz Kacper Gołoś*
Zacząłem 12 lutego, skończyłem 16 lutego o 09:25 rano, a za oknem wyszło słońce.
*Ekskluzywność naszych tekstów wynika z tego, że każde słowo jakie tutaj czytałaś/eś napisał konkretny, żywy i czujący człowiek – w tym wypadku ja, nigdy SI.
Łukasz Gołoś;11:53; 16.2.2026