„Wypieranie uczuć jest niszczycielskim procesem, który ogranicza i zmniejsza wewnętrzny puls życia, wewnętrzną żywotność i stan radości. Z tego powodu, gdy wypieramy jedno uczucie, wyparciu ulegają też wszystkie inne. Jeśli wypieramy lęk, wypieramy złość. Wypierając złość, wypieramy miłość”. A. Lowen „Radość”

Emocje. Gniew, smutek, radość, strach.

Dla większości ludzi jedna jest dobra (radość), a reszta to błąd w systemie (gniew, smutek i strach). Trochę jakby Bóg (Natura – jak wolisz), się pomylił stwarzając je w ludzkim ciele.

Ale czy na pewno? uczucia emocje strach

Dla wielu z nas czucie i wrażliwość przez dużą część życia były jak krzyż dźwigany za nie wiadomo jakie grzechy. Ciężka kula u nogi przeszkadzającą w normalnym życiu. Emocje jak rozpalony stygmat, który próbujemy zakryć lub zetrzeć wszelkiego rodzaju tabletkami, warsztatami, diagnozami, stoickim umysłem, czy medytacjami i pozytywnym myśleniem. Dlaczego inni żyją tak normalnie, tak radośnie, bez tego całego czucia: tylko ze mną jest coś nie tak?

SKĄD ZNAMY EMOCJE?

Nasz stosunek do emocji wynieśliśmy z domu, relacji naszych rodziców, ich zachowań, szkoły, ludzi z podwórka, itp.

Mało kto z nas wyniósł pozytywne wzorce.

Większość z nas uważa, że:

Gniew prowadzi do przemocy, do krzywdy. Sprawia, że ludzie oddalają się od siebie, tracą kontrolę i robią rzeczy, których potem żałują. Wprowadza napięcie i niszczy.

Smutek jest oznaką słabości i braku skuteczności (i jest niemęski). Zabija wszelkie pozytywy. Zaraża, jest otchłanią bez dna i sensu. Psuje atmosferę i tak naprawdę tylko cioty albo nieudacznicy się smucą.

Strach paraliżuje, zabiera oddech i blokuje. Jest przeciwieństwem miłości. Sprawia, że ludzie kontrolują siebie nawzajem. Bardzo niemęski i dla słabeuszy.

Nawet radość, jak ją będziesz okazywać za bardzo, będzie wzbudzać zazdrość, albo będą myśleć, że jesteś wariatem, albo ćpunem, a na pewno egoistycznym i nieodpowiedzialnym dzieciakiem (bo przecież tylko tacy się głośno cieszą, kiedy wokół świat się wali).

I co dobrego te emocje niosą? Są nieprofesjonalne, męczące, głośne, nieproduktywne, odrzucają ludzi. Wydają się być nieokiełznane, nieracjonalne i nielogiczne i poza kontrolą. A to do niczego dobrego nie prowadzi. emocje uczucia festiwal wibracje

Często patrząc na ludzi, którzy czują intensywnie i głośno, czujemy się trochę lepsi. Trochę ponad tym.

To takie zwierzęce… Ja tak nie mam…

 

MASZ CIAŁO, MASZ UCZUCIA

Jeśli masz ciało, masz w nim uczucia. To takie same wyposażenie jak choćby noga, czy ręka (i tak jak bardzo rzadko rodzą się ludzie bez nóg czy rąk, tak ok 1% populacji to ludzie bez dostępu do uczuć, tzw. psychopaci).

One nie muszą być duże. I mogą takie być.

Mogą być niezwykle subtelne i trudne do zarejestrowania, oraz oczywiste, toporne i głośne. Mamy je w każdej chwili, w różnym natężeniu na temat wszystkiego. Czy chcemy tego, czy nie, pod każdym naszym czynem, działaniem, myślą, jest emocja. Świadome lub nie (najczęściej nieświadome) tworzą one fundament naszego życia i relacji.

Jeśli wychowałaś się w naszym kręgu cywilizacyjnym, który ogólnie tłamsi uczucia, najprawdopodobniej nosisz w ciele sporo zamrożonych, niewyrażonych i potężnych ładunków emocji z przeszłości (dzieciństwa, szkoły, z domu etc.), tzw. traumy. Dużo więcej niż chcielibyśmy przyznać przed sobą i innymi.

Droga od chaosu emocjonalnego lub zamrożenia do świadomego czucia w dorosły i odpowiedzialny sposób (czyli taki, który służy nam profesjonalnie i relacyjnie), może zająć od kilku miesięcy do kilku lat regularnego i konsekwentnego zagłębiania się w ten temat (poprzez czucie, a nie myślenie o tym).
Oswojenie smoka wymaga treningu. Jednak moim zdaniem więcej niż warto włożyć w to czas i wysiłek. Dlaczego?

DLACZEGO WARTO CZUĆ?

1. Życie to czucie

Świadome czucie sprawia, że życie przestaje być konceptem, myślą, a staje się doświadczeniem. Sprawia, że wychodzimy ze szklanej wieży obserwatora i stajemy się częścią spektaklu. Częścią całości, planety, zamiast samotnym atomem zastanawiającym się, czy naprawdę istnieje. Ciało nabiera żywotności, energii i uziemienia, relacje rumieńców, a życie kolorów. Rozszerzają się horyzonty i zupełnie nowe rzeczy stają się możliwe w wymiarach i obszarach trudnych dotąd do wyobrażenia. Zacząć czuć to jak włączyć nagle światło w ciemnym i głuchym pokoju umysłu. Serio.

2. Wewnętrzna Nawigacja i Kopalnia Zasobów

W swoich dojrzałych, czystych i odpowiedzialnych formach uczucia służą ci:

Gniew jest potrzebny do np. stawiania granic, obrony siebie i bliskich, walki o to, co jest ważne, mówienia, czego chcemy, a czego nie. Daje klarowność i decyzyjność, itd. To energia Wojownika. emocje smutek festiwal wibracje

Smutek pozwala na m.in. wrażliwość, delikatność, empatię, współodczuwanie, bezbronność zdjęcie masek. Połączenie na głębokim poziomie ze sobą i światem. Itd. To energia Kochanka.

Strach jest potrzebny m.in. do wychodzenia ze strefy komfortu (jeśli nie chcesz czuć strachu, nie będziesz z niej wychodzić), tworzenia nowego, wchodzenia w nieznane, improwizowania, ale też planowania i dbałości o szczegóły. Itd. To energia Czarodziejki.

Radość pozwala inspirować, dzielić się, celebrować życie, przyciągać ludzi i tworzyć nowe przestrzenie. Tańczyć przez życie i problemy i zasila nas energią do robienia tego, co jest ważne. Itd. To energia Króla i Królowej.

I wiele, wiele więcej przy każdym z tych uczuć. Gdy nie chcemy doświadczać „negatywnej” strony uczuć, odcinamy się też od tego, co „pozytywne”.

3. Informacja i energia do bycia i robienia tego, co potrzebne

Z jednej strony uczucia INFORMUJĄ, że coś jest w porządku lub nie na głębokim poziomie (mówią o zaspokojonych lub niezaspokojonych potrzebach).
Na przykład: jeśli ktoś mnie bije czy obraża, uczucie gniewu informuje, że ktoś robi coś, co mi nie służy. Albo: smutek mówi, że brakuje ważnej dla mnie osoby.
Co więcej:

Uczucia dają mi też ENERGIĘ potrzebną do podjęcia adekwatnych dorosłych i odpowiedzialnych działań odnośnie otrzymanej informacji.

W przypadku gniewu: postawić granice, powiedzieć „stop!” „dosyć!”, odejść z toksycznej relacji itp.. W przypadku smutku: zadzwonić do tej osoby, otworzyć się ze swoją tęsknotą, umówić na spotkanie, spędzić czas ze sobą.

Uczucia to naturalny przekaźnik informacji zwrotnych ze świata. Dzięki czuciu, gdy przyłożymy dłoń do rozgrzanego pieca, od razu możemy ją zabrać. Co by było, gdybyśmy nie czuli gorąca i przez to wiedzieli, że piec jest rozgrzany?

4. Bardziej intymna i głęboka komunikacja

Intymność bierze się z wzajemnego pozwolenia sobie na bycie w pełni sobą w swoim towarzystwie i autentycznym i szczerym wyrażaniu siebie. Nie jest łatwo być w pełni sobą, gdy ma się ciało pełne emocji i blokadę na czucie i wyrażenie 3⁄4 z nich.

5. Większa samoakceptacja i samo-miłość

To szersze pozwolenie sobie na bycie takim, jakim się jest. Nie w jednej ćwiartce (albo ćwiartce ćwiartki), ale w całości. Nie tylko jestem w porządku, gdy się cieszę, ale też gdy czuję gniew, smutek i strach. Nie muszę już walczyć, żeby być ponad tym, co we mnie naturalne. Decyzja, że pozwalam sobie czuć wszystko, sprawia że przynajmniej w tej kwestii nie muszę już siebie oszukiwać, że coś ze mną jest nie tak.

6. Ważne wskazówki, co do powołania i ścieżki życiowej

Gdy pozwalam sobie czuć przyglądając się światu, moje uczucia mogą mnie poruszyć, zainspirować. Może się okazać, że to, co mnie złości, smuci, czego się boję i co sprawia mi radość, jest bardzo zbieżne z tym, co jest dla mnie najważniejsze. A to najczęściej jest właśnie moim powołaniem.

7. Brama do uzdrowienia

Gdy zaczynamy czuć świadomie to, co wydawało się przekleństwem, może okazać się bramę do naszego uzdrowienia. Np. W specjalnie zadedykowanej do tego i bezpiecznej przestrzeni podążając za gniewem, który czujesz za każdym razem, gdy ktoś zwróci ci uwagę, że robisz coś nie tak, możesz dostać się do głębokich traum z przeszłości, przeżyć je świadomie, wyrazić niewyrażone i dzięki temu je uzdrowić.

I na koniec: wbrew powszechnemu mitowi, nie da się czuć tylko radości. Gdy zaczynamy czuć, zaczynamy czuć wszystko (jedne uczucia mniej, drugie bardziej). Gdy pozwalamy sobie czuć gniew, smutek i strach, na głębokim, cielesnym poziomie naturalnie zaczynamy też czuć więcej autentycznej radości!

Marcin SzotAutor: Marcin Szot – Trener komunikacji i rozwoju osobistego, coach. Na ścieżce trenerskiej w tradycji Possibility Management. Autor bloga o rozwoju osobistym. Prowadzi regularne warsztaty i grupy świadomości uczuć, komunikacji, rozwiązywania konfliktów i odnajdywania swojego powołania życiowego. Od ponad dwóch lat prowadzi cykliczne warsztaty z wyrażania gniewu i oswajania strachu. W przeciągu pięciu lat skutecznie pracował z młodzieżą szkolną, stowarzyszeniami, mniejszościami narodowymi, managerami, terapeutami, oraz klientami indywidualnymi i firmami. marcinszot.pl i facebook.

 

festiwal wibracje 2021