Mawia się na mieście, że ekologia fajna, taka modna, trendy, wypada być eko, a nawet zero waste, że trochę fanaberia, pożywka wyborcza, a trochę znak czasów, era wodnika i pszczoły w nosie, albo na dachu wieżowca. Jednak każdy biolog, darwinista, a nawet ateista zna dwie podstawowe zasady życia: po pierwsze primo –  przeżyć, po drugie primo – się rozmnożyć, gatunek w przyszłość transferować.

Zatem na atawistyczną logikę, ekologia to zwykła konieczność gatunkowa oraz wściekły egoizm pierwotnej potrzeby przeżycia.

Na początek trochę postraszymy danymi statystycznymi.

Produkcja torby plastikowej trwa 1 sekundę. Używana jest średnio przez 25 minut, a rozkłada się do 400 lat. Na świecie powstało do dzisiaj 9 mld ton plastiku. Roczna produkcja tworzyw sztucznych wynosi obecnie ponad 300 milionów ton, z czego 95% używane tylko raz i trafia gdzieś tam. Co raz częściej „gdzieś tam” to ocen.

Z ostatniego badania Światowego Forum Ekonomicznego wynika, że każdego roku do oceanów przedostaje się około 8 milionów ton plastikowych odpadów. Według innych szacunków wartość ta wynosi dwa razy tyle. Do 2050 r. będziemy mieli w oceanach więcej odpadów plastikowych niż ryb. Internet zalewany jest przerażającymi zdjęciami martwych ptaków morskich, które znaleziono martwe próbując sobie umyć żołądek szczoteczką do zębów, żółwi zaplątanych w opakowania po sześciopakach, czy tusze wielorybów wypełnione plastikiem.

Co więcej, żadne z najbardziej popularnych dziś tworzyw sztucznych nie jest biodegradowalne – co w praktyce oznacza, że wyrzucane plastiki kumulują się w środowisku. Jeśli obecne trendy utrzymają się, wówczas – zdaniem naukowców – do 2050 r. w środowisku i na wysypiskach będzie zalegać ponad 13 mld ton plastikowych odpadów.

Do tej beczki dziegciu dodajmy teraz kilka łyżek miodu.

Do niedawna temat ekologii był tylko-li chwytem marketingowym lub pożywką wyborczą. Jednak od kilku, optymistycznie od kilkunastu lat coraz większą uwagę poświęca się tej tematyce; także na poziomie instytucji międzynarodowych, państwowych oraz korporacji.

Parlament Europejski zatwierdził obowiązujący od roku 2021 zakaz sprzedaży produktów jednorazowych wykonanych z tworzywa sztucznego w tym: sztućców (widelce, noże, łyżki i pałeczki), talerzyków, słomek do napojów, patyczków do uszu, czy rączek do balonów. A do roku 2029 poziom recyklingu butelek plastikowych ma osiągnąć poziom 90% i basta – dodała inna Komisja Europejska. Brawo..

Projekt „Posejdon” – z nim wiąże się wielkie ekologiczne nadzieje. Jeśli zostanie w końcu zbudowany, może być przełomem w zielonej energetyce. Naukowcy obliczyli, że energia Morza Północnego zapewniłaby 60 proc. zapotrzebowania na prąd wszystkich krajów nad nim leżących. „Posejdon” ma wykorzystywać wiatr, energię fal, pływów morza, a nawet różnicę stężeń pomiędzy słodką wodą z rzek a słoną wodą morską.

Polacy w tej dziedzinie też mają czym się chwalić. Jest kilku pionierów, wynalazców, których bohaterskie czyny powinny trafić do pieśni ludowych, hip hopowych oraz na pierwsze strony gazet, nawet Pudelka. Rodzimi ekolodzy mogą być teraz dumni z naszych, jak fani piłki nożnej byli dumni ostatni raz w latach ’70.

I tak: Olgierd Mikosz stworzył projekt sieci kolejek linowych, które mają uzupełnić miejski transport. Jak zapewnia wynalazca, mają one taką samą przepustowość jak metro, a są od niego znacznie tańsze w budowie. Projektem zainteresowali się już szejkowie z Zatoki Perskiej oraz administratorzy rodzimego Opola.

Róża Rutkowska wpadła na rewolucyjny pomysł wykorzystania kambuchy, czyli tzw. herbacianego grzyba. Dla wielu słowo to obce, a dla zdrowo jedzących znany jako grzybek, z którego robi się kwaskowe napoje. Ale Pani Róża ma dalece ciekawszy pomysł. Udało jej się zamienić tkankę grzyba w imitujące folię opakowanie. Organiczna „tkanina” SCOBY (Symbiotic Culture Of Bacteria and Yeast) powstaje przez dwa tygodnie, a rośnie „dokarmiana” wyciągiem z odpadów rolniczych. Cienki i przezroczysty przypomina na pierwszy rzut oka foliówkę. Po wykorzystaniu można go jednak wyrzucić na kompost lub zjeść.

A teraz ostatni njus: mamy szansę zostać prymusem oraz liderem produkcji jadalnych i biodegradowalnych naczyń. To za sprawą geologa oraz młynarza (kocham młyny) Pana Jerzego Wysockiego i stworzonej przez niego technologii Biotrem.  Naczynia wyprodukowane tą technologią z otrąb pszennych, są doskonałą alternatywą dla większości naczyń jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych lub papieru. Nadają się do serwowania dań zimnych i gorących. Są przetestowane pod kątem bezpieczeństwa w kontakcie z żywnością oraz podgrzewania posiłków w piekarnikach i kuchenkach mikrofalowych. Słowem przeszło milion europejski atestów, z czego połowę absurdalnych.

Obecnie Biotrem to jedyny na świecie producentem naczyń ze sprasowanych otrąb oraz twórcą unikalnej technologii umożliwiającej taką produkcję bez konieczności stosowania dodatków, związków chemicznych czy tzw. plastyfikatorów.

Profesor historii powiedział mi kiedyś „Gołoś jest dla Ciebie promyk nadziei, nie spierd.. tego”. Tymi słowy możemy zwrócić się dzisiaj do decydentów i do nas samych. Jest światełko w tunelu dla naszego gatunku. Kolejny toast z kambuchy wznieśmy za egoizm człowieka, jego chęć przetrwania i życia w zdrowiu i w zdrowym świecie.

 

Łukasz Gołoś Festiwal WibracjeAutor: Łukasz Gołoś

Organizator Festiwalu Wibracje, z wykształcenia archeolog i dziennikarz, hobbystycznie podróżnik – filmowiec, miłośnik staropolskiej kuchni wegetariańskiej. Kibicuje naukowcom w pracach nad połączeniem modelu standardowego mechaniki kwantowej z teorią względności. Popiera grawitację i zdrowy rozsądek. Brakuje mu czasu na regularne uzupełnianie profilu na fb, preferuje życie w realu.

 

Festiwal Wibracje 2020 joga medytacja zdrowie zioła zero waste